koniec 2010-10-06

z dniem dzisiejszym przenoszę swojego bloga na nową stronę:


http://na-marginesie.bloog.pl/


zapraszam:)


Moja prywatna filozofia:) 2010-10-05

Moja prywatna filozofia:)


Mam do niej sentyment….


Mój zastępczy światopogląd, na czas gdy ten właściwy zawodzi…


Na czas gdy On zamienia się w Byt Transcendentny, co ma wywalone na wszystko…


Czysty agnostycyzm…


Z domieszkami liberalizmu


Subiektywizm i relatywizm…. Zabójcza mieszanka stawiająca na nogi…


 


„ wiem że nic nie wiem”


Amen


różaniec 2010-10-03

Były już nietypowe rozważania Drogi Krzyżowej  w Wielkim Poście (wpisy z lutego i marca). Teraz chodzi mi po głowie nowy pomysł.... jest październik miesiąc poświęcony Matce Bożej postanowiłam napisać nietypowe rozważania Różańcowe….  


Mam już pewien pomysł…


(na razie jeszcze go nie zdradzę)


Serdecznie zapraszam - jutro pierwsze rozważanie


przyszłość... 2010-09-22

Jak ten czas szybko leci, niesamowicie szybko i nie ubłagalnie. I nie ma zmiłuj…. Trzeba iść. Zatrzymać się, znaczy stanąć w miejscu…. Stać w miejscu, znaczy cofać się… a to chyba najgorsza postawa…


Dlatego trzeba wyjść naprzeciw przyszłości i zatopić się w niej. Mając nadzieje ze ta okaże się łaskawa…


 


w mega skrócie 2010-09-18

Kurcze, co raz rzadziej tu zaglądam…, ale postanawiam poprawę:) i mam nadzieje ze notki będą pojawiać się zdecydowanie częściej…. Zwłaszcza, że rozpoczęcie roku akademickiego tuż, tuż….
Wiec czasu będzie dużo….
Ostatnie dwa tygodnie obfitowały w wydarzenia, które należą do gatunku tych przełomowych.

Szykuje się do napisania świadectwa z rekolekcji, które tydzień temu odbyłam. ( Standardowo w Gdyni, oczywiście u SJ-otów, no i rzecz jasna w milczeniu. Chwała Panu za ten czas.

W przyszły weekend zjeżdżam na nową stancje, (mam nadzieje, że zabawimy tu dłużej niż standardowo)
Tak to wygląda w mega skrócie:)


Mimo wszystko..... 2010-08-19

MIMO WSZYSTKO



Ludzie są często głupi, nielogiczni i dbają tylko o własny interes;
Przebaczaj im, mimo wszystko.
Jeśli jesteś życzliwy, ludzie oskarżą cię o egoizm i niskie pobudki;
Pozostań życzliwy, mimo wszystko.
Jeśli osiągniesz w życiu sukces, znajdziesz wielu fałszywych przyjaciół i wielu prawdziwych wrogów;
Staraj się osiągnąć sukces, mimo wszystko.
Jeśli jesteś szczery i otwarty, ludzie mogą to wykorzystać;
Bądź szczery i otwarty, mimo wszystko.
W jedną noc ktoś może zniszczyć to, co budowałeś przez lata;
Buduj, mimo wszystko.
Jeśli odnajdziesz pokój i szczęście, wielu będzie ci zazdrościć;
Bądź szczęśliwy, mimo wszystko.
O dobru, które czynisz dzisiaj, ludzie zapomną pewnie już jutro;
Czyń dobro, mimo wszystko.
Dawaj z siebie ile możesz, a często powiedzą ci, że to za mało;
Mimo to dawaj z siebie wszystko.
Widzisz, w ostatecznym rachunku, liczy się tylko to, co działo się między tobą a Bogiem.
Między tobą a 'nimi', i tak nic nigdy nie było.




/Matka Teresa z Kalkuty/


myśl dnia.... 2010-07-20

" a wszystko zaczęło się od tego, że Zmartwychwstał" ...


krótka refleksja:) 2010-07-12

Witam po dłuższej przerwie


Dziś krótka refleksja:


Im bardziej zbliżamy się do Jezusa, im więcej pragniemy Go, im częściej a nawet cały czas chcemy przebywać w jego obecności, tym bardziej dostrzegamy swoją grzeszność i nicość. To tak jakby przyłożyć materiał do lampki, wtedy dostrzega się to, co przy zwykłym świetle nie widać. Dla duszy lampą i światłem jest Jezus…. Jak o tym myślę przypomina mi się św. s. Faustyna, która napisała w swoim Dzienniczku, że Jezus pewnego razu odkrył przed nią to, jak On ją widzi. ( prawdę o Niej). Ona sam przeraziła się tym, jaką nicością jest. Po czym, Zbawiciel pośpiesznie wyjaśnił że to tylko niewielka część tego co On widzi i wie.


 Całe szczęście, że Jezus wie ile i w jakim czasie pokazać nam prawdy o nas, bo jakby tak wszystko odsłonił przed nami za jednym razem, to umarlibyśmy z przerażenia….


P.S  


Tak sobie myślę jaki ubaw musi mieć Jezus, gdy ludzie modlą się do Niego przekonaniem, że Bóg o nich wie tylko tyle, ile oni raczą mu powiedzieć na modlitwie:):):)


jeżeli zbawamy sie przez Prawo, to chrystus umarł na darmo 2010-06-18

Jakiś czas temu dość głośno i stanowczo twierdziłam że Bóg przestał się mną interesować, ze pozostawił mnie samą sobie, i że ma na wszystko „wywalone”, patrzy tylko z  boku i  obserwuje  jak mi się życie wali…. Nie ukrywam że nie wściekałam się na Niego, i nie dlatego że nic nie robił, nie czynił cudów, że nie pokazywał  swojej obecności, ze nie mówił co sądzi i tym czy o tamtym… A jeszcze bardziej niż na Boga byłam wściekła na siebie, bo miałam świadomość ze to złudzenie, przecież cuda dzieją się 24h przez 7dni w tygodniu. Tak wiec musiałam w końcu przyjąć ze po prostu nie widzę tego, co mówi do mnie Pan.


Prawda jest taka że Bóg na okrągło coś mówi tylko my nie zawsze chcemy go słuchać. Najłatwiej zawsze jest pieklić się na wszystko, i zwalać na kogoś odpowiedzialność- poprzez takie zachowanie widać jak wielka może być ludzka bezsilność. I właśnie bezsilność jest furtką, którą można otworzyć, i wpuścić do swojego życia Boga. Nie jest to łatwe. Zwłaszcza gdy  człowiek wie jakie są jego możliwości, i gdy uświadamia sobie, że w żaden sposób nie doskakuje do potrzebnego minimum, (które sam sobie wyznacza),  kiedy widzi ze najzwyczajniej w świecie nie radzi sobie z problemem.


Mając perspektywę porażki człowiek boi się zwrócić do Boga. Wstydzi się bezsilności, bezradności, tego że nic nie może Bogu dać poza swoją niemocą…


Moim zdaniem ludzie przegrywają właśnie w momencie stawiania sobie porzeczek. Sami się dołują, gdy widzą jak niewielki jest pułap który są w stanie pokonać. Przecież Bogu nic udowadniać nie muszą – Bóg wie nawet lepiej od nich jakie są ich możliwości.  I NIGDY nie stawia człowiekowi poprzeczek. Nie stawia sprawy na przykład tak: „jeżeli nie jesteś w stanie nie grzeszyć 3 tygodnie, to nie przychodź do mnie”. Takie postępowanie Boga by zaprzeczyło jemu samemu, i Ewangelii. Jezus przyszedł przed wszystkim do tych najsłabszych, poranionych…. Sam mówił że przyszedł do grzeszników, do tych którzy źle się mają. Zapraszał do siebie przede wszystkim utrudzonych, obciążonych. Nigdy nie wybierał, nie stawiał żadnego ultimatum….    


Bóg zaprasza nas ciągle do siebie, nie musimy przychodzić do Niego z pełnymi dłońmi cnót i zasług . Czasem trzeba umieć przyjść w pokorze z pustymi rękami, i to nie umniejsza naszej godności. Bóg nie brzydzi się człowiekiem, Bóg brzydzi się grzechem. Człowieka zaś nigdy nie potępia. Raczej współczuje, mu bo grzech jest wystarczają karą samą w sobie, jest ciężarem, który pragnie zabierać. A nie poniżać człowieka jeszcze bardziej, jak się co niektórym wydaje.


Bóg jest dobry, jest niesamowicie dobry. Nie zniechęca się, zawsze wierzy w człowieka, bo go niesamowicie kocha.


„Przeświadczeni, że człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa, by osiągnąć usprawiedliwienie z wiary w Chrystusa, a nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, jako że przez wypełnianie Prawa nikt nie osiągnie usprawiedliwienia.
Tymczasem ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. Nie mogę odrzucić łaski danej przez Boga. Jeżeli zaś usprawiedliwienie dokonuje się przez Prawo, to Chrystus umarł na darmo.”


Ga 2,16.19-21


kazanie 2010-06-13

Byłam dziś na mszy. W sumie w niedziele to nic dziwnego. Większość katolików tak robi, jedni bo wierzą inni z tradycji. Ale nie o tym chce dziś pisać.


Wybrałam się na msze w mojej rodzinnej parafii. Okazało się, że przewodniczył jej mój dobry znajomy, którego w tym roku wyświęcili.


Moją uwagę przykuło kazanie. Ogólnie na kazaniach to się nie znam, z racji że księdzem nie jestem, ale dużo kazań i homilii już w życiu słyszałam, i to co dziś usłyszałam był jednym wielkim nieporozumieniem.


Treść była następująca ( ujmę to krótko) : księża to najbardziej uciśniona grupa społeczna świata, świat jest zły, ludzie też są źli, wszyscy olewają religie i kościół, cała młodzież jest wychowywana w nienawiści do księży i kościoła, a katecheza jest miejscem gdzie widać to najbardziej, tylko księża są wyśmiewani i obrażani na forach internetowych, tylko zawód księdza jest trudną misją. Jednym słowem każdy ks., który zostaje ks. ma przerąbane.


Tyle zrozumiałam z tego, co było powiedziane, z dużą wrogością z ambony…. Wiec nie ma co się mi dziwić ze się wkurzyłam na maxa… Po takim kazaniu to tylko iść na pierwsze lepsze drzewo i się powiesić, mając taką perspektywę…


Moim zdanie to stek totalnych bzdur!!!!  Bo Księża wcale nie są uciśnieni i nie tylko kapłaństwo jest trudną drogą, ale każde powołanie jest trudną misją. Np. małżeństwo jestem w stanie postawić te dwa powołania na równi. Myślę, że w dzisiejszych czasach każda osoba świecka która żyje z Bogiem i dla Boga też nie ma łatwo, nie raz doświadcza  trudnych chwil w miejscach pracy. Każdy, kto chce być dobrym człowiekiem narażony jest na wyśmianie, bo dobro nie jest w modzie. Nie można krzyczeć ze ludzie są źli, nikt nie jest zły z natury…. Każdy jest dobry, tyko nie każdy umie to dobro pielęgnować. Dużo siedzę w necie i ks. nie są jedynymi na których się wiesza psy….  Owszem zdarzają się wypowiedzi które lepiej przemilczeć z szacunku do języka polskiego. Ale to tylko jakiś tam fragment tego co ludzie piszą…. Niektórzy potrafią oczerniać wszystko jak leci… ale o tym już nie zostało powiedziane, na zasadzie: mnie to nie dotyczy, to nie istotne,,,


Znam wielu księży i jakoś nigdy nie widziałam żeby byli jakoś obciążeni  czy obrażeni na rzeczywistość w której żyją. W większości to są po prostu szczęśliwi ludzie, którzy służą, na tyle na ile potrafią. Bywają trudne chwile, ale takowe przeżywa każdy z nas…. Ale przede wszystkim trzeba żyć chwilami pięknymi.


Nie ma łatwego powołania, nie ma łatwego życia, nie można mówić, że tylko ci czy tamci mają łatwo…  kapłaństwo, małżeństwo czy życie w samotności. Podejmując którąś z tych dróg trzeba mieć na uwadze, co się wybiera, a jeżeli komuś tak ciąży i wiecznie narzeka, to niech nie podejmuje się tego co go tak obciąża.


Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie .(Mt 11, 29-30)


Tak mówi Jezus do każdego z nas bez względu na to kim jest….  I to chyba optymistyczna wizja życia… z Bogiem wszystko jest piękne, a ciężar niesiony we dwoje lekki.


 


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]